-Ej chodź bo spóźnimy się na mecz! -poganiam ją
-No już już mamy jeszcze dwie godziny do meczu -mówi Marta
-Ale dobrze wiesz że trzeba iść wcześniej bo będzie dużo ludzi!
-No ale po meczu idziemy po autografy Leosia i Neymara no nie? -mówi podekscytowana
-No raczej. Hahaha, potem do całej drużyny, po autografy i zrobimy sobie z Nimi selfie :D -śmieje się- jak wyglądam?
-Ślicznie Aniu jak zawsze. A ja? Pewnie brzydko -mówi ze smutkiem
- Ty brzydko?!?! Ty zawsze wyglądasz ślicznie! Dobra chodźmy.
Dojechałyśmy na stadion w Barcelonie. Jest po prostu przepiękny! Oglądamy mecz FC Barcelony z Realem Madryt. Jest 3:1 dla Barcy. Ostatnie sekundy meczu...i koniec! Barcelona wygrała!! Ciesząc się z Martą wychodzimy przed stadion.
- To co idziemy po te autografy? - pyta Marta
-Dobra to ja idę do Neymara, a Ty idź do Leo. Spotykamy się w tym miejscu
-Dobra to ja idę do Neymara, a Ty idź do Leo. Spotykamy się w tym miejscu
-Okey.
Czekam w kolejce po autograf do Neymara. I w tym momencie ktoś mnie popchnął...Mało brakowało a bym upała, ale w tym momencie ktoś mnie złapał...To było on, Neymar! Patrzyliśmy się na siebie przez kilka chwil, potem mnie postawił i zapytał:
-Nic Ci się nie stało?- pyta zmartwiony.
-Nie...dzięki że mnie złapałeś.- posyłam mu najładniejszy uśmiech.
-Oj nie masz za co dziękować- również się uśmiecha
-My tu gadu gadu a fani czekają. Przyszłam do ciebie po autograf i zdjęcie.
-My tu gadu gadu a fani czekają. Przyszłam do ciebie po autograf i zdjęcie.
-No to chodź zrobimy sobie zdjęcie- mówi
Zrobiliśmy sobie zdjęcie, i dałam mu kartkę aby tam się podpisał.
-Dziękuję. Muszę już iść. Pa.
-Pa. Mam nadzieję że się jeszcze zobaczymy! - krzyczał za mną. Ja tylko mu pomachałam.
Marta już czekała na mnie. Opowiedziałam jej co mi się przytrafiło.
-Ej Ania to jest dziwne...bo ja miałam tą samą sytuacje z Leo...
-Hmm...dziwne...
-To jest przeznaczenie!!- piszczy Marta
-Ha ha ha. Tak znamy się zaledwie -patrzę na telefon- 20 minut i to jest przeznaczenie. Marta prosze Cię. - śmieje się
-No ale dużo o nich wiemy. Interesujemy się Nimi już od dawna.- nadal piszczy
-Przestań! Nigdy się już z Nimi nie spotkamy, No chyba że znowu pojedziemy na ich mecz.
-Dobra...chodź jedziemy do hotelu.
Zamówiłyśmy taksówkę i pojechałyśmy do hotelu. W hotelu poszłyśmy do pokoju i udałyśmy się umyć. Po umyciu się postanowiłyśmy iść na kolację. Poszłyśmy do stolika i jadłyśmy, ale to co potem zobaczyłam to był chyba kiepski żart!...
No i pierwszy rozdział skończony! Mam nadzieję że Was zaciekawi i się spodoba :)
Następny post jak będą 3 komentarze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz